Najlepszy powód by żyć - Augusta Docher

Najlepszy powód, by żyć Augusty Docher (pod tym pseudonimem kryje się Beata Majewska) opowiada historię Dominiki, która staje się przypadkową ofiarą poparzenia. Ojciec dziewczyny, który jest odpowiedzialny za wypadek, zostaje aresztowany. Niska samoocena, ciężka sytuacja w domu oraz utrata przyjaciół, sprawiają, że Dominika traci nadzieję na lepsze jutro. Oszpecona, zmagająca się z traumą nastolatka, nie wierzy w to, że ktoś ją jeszcze kiedyś pokocha. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje młodego lekarza, Tomka, który dostrzega w niej kogoś więcej niż tylko pacjentkę. Dominika po pewnym czasie poznaje jego brata, Marcela, któremu przez trudną przeszłość z początku nie umie zaufać. Chłopak jednak, pomimo łatki niegrzecznego chłopca i czarnej owcy w rodzinie, stara się pomóc jej z powrotem siebie zaakceptować. Jednocześnie udowadnia jej, że w prawdziwej miłości wygląd nie jest najważniejszy. 

Powieść Augusty Docher wywołała we mnie mieszane uczucia. Bałam się, że będzie to kolejne New Adult z nudnawą główną bohaterką, która nie ma żadnych zainteresowań, a jej jedynym zmartwieniem jest to, że czuje się szarą myszką. Na szczęście było inaczej. Naprawdę polubiłam postać Dominiki. Co do Marcela... nie wiem co o nim sądzić. Jego styl mówienia był strasznie odpychający. Nie mam pojęcia, co zainspirowało Augustę do stworzenia takiej postaci. Rozumiem, że miał z zewnątrz wydawać się pociągającym bad boyem, którego nic nie obchodzi, a wewnątrz miał być wrażliwy i skromny, ale... czy, aby autorka trochę nie przesadziła? Zwroty typu ,,ostra foczka", ,,młoda dupa" strasznie zniesmaczały i przywodziły mi na myśl jedynie niedojrzałego gimbusa. To, że chłopak, który rzucał takimi tekstami, ot tak zakochał się w inteligentnej, poukładanej dziewczynie, nie miało dla mnie za bardzo sensu. Trochę boli mnie to, że w książkach dla młodzieży często pojawia się motyw ,,niegrzecznego chłopca, który zmienia się pod wpływem miłości". Zawsze, czytając takie powieści, mam obawy co do tego, jak czytelnicy mogą to odebrać i wykorzystać w prawdziwym życiu. Jeśli chodzi o Tomka, szybko zyskał moją sympatię. Na miejscu Dominiki wybrałabym właśnie jego. Scena z tangiem, może i nie była niczym oryginalnym, ale była bardzo urocza. Niestety Augusta poświęciła mu chyba najmniej uwagi. A szkoda, bo potencjał był ogromny. Podsumowując, uważam, że gdyby trochę "unormalnić" fragmenty pisane z perspektywy Marcela albo uczynić jego brata głównym obiektem westchnień bohaterki, książka byłaby idealna! 

Czytając miałam wrażenie, że wszystko dzieje się ZBYT szybko. Z jednej strony to źle, bo w ogóle nie widziałam chemii rosnącej pomiędzy główną bohaterką, a Marcelem, a z drugiej... może właśnie dzięki temu książkę czytało mi się tak lekko? Ogromny plus dla Augusty za to, że nie męczy czytelnika przydługimi, nudnymi opisami pomieszczeń lub ubrań bohaterów!  

Książka jest podzielona na rozdziały nazwane Przedtem i Teraz. Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie wszystko z Teraz jest dla czytelnika z początku zrozumiałe. Tym bardziej zaciekawić go mogą rozdziały Przedtem. A wierzcie mi, że tak będzie, bo plot twistów jest sporo. Niektórzy uważają, że książka jest przedramatyzowana, mnie jednak ta ilość problemów nie przeszkadzała. 

Jednym z plusów powieści, i według mnie najważniejszym, jest to, że głównym wątkiem jest tutaj samoakceptacja głównej bohaterki oraz pokazanie, że jak ktoś kocha prawdziwie, to kocha bezinteresownie, a wygląd nie ma znaczenia. Może i to banalne, ale patrząc na moje otoczenie oraz to, jak wyglądają niektóre związki (przyporządkowywanie się komuś, pomimo tego, że sam nie liczy się kompletnie z naszym zdaniem) uważam, że nadal potrzebne i aktualne. 

Podsumowując, książka nie należy do ambitnych. Pomysł był świetny, z wykonaniem niestety trochę gorzej. Jeśli szukacie lekkiej, odmóżdżającej młodzieżówki, tzw. guilty pleasure do przeczytania w jeden wieczór, myślę, że może się Wam spodobać.  

Komentarze